Sabotowanie samego siebie

Zwykły wpis

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego mimo motywacji nie udaje Wam się osiągnąć danego celu? Schudnąć, uczyć się regularnie czy nie siedzieć tyle na Fejsie? Problemem jest podświadomość.

Skomplikowane z nas istoty, trzeba przyznać. Wydaje nam się, że znamy samych siebie doskonale, a tymczasem istnieją w nas wciąż nieodkryte przestrzenie. Jedną z nich jest podświadomość, która odpowiada za ogromną część naszych zachowań. To jak działamy w stresie, jak reagujemy i wreszcie to, czy udaje nam się osiągać cele.

To trochę tak, jakbyśmy mieli w sobie dwie osoby. Jedna jest rozsądna, postępująca w oparciu o fakty i świadoma samej siebie. Druga jest eteryczna i bardziej przypomina cień niż człowieka. Snuje się za tą pierwszą i odbiera takie same sygnały ze świata jak tamta. Ale ich percepcja jest zupełnie inna. Cień nie opiera swoich sądów na racjonalnych przesłankach ale na uczuciach i wspomnieniach. Snuje daleko idące wnioski. I co najważniejsze. Szepce to wszystko do ucha Racjonalnemu. Podpowiada, jak Racjonalny ma się zachować. A on go słucha. Nie wie czemu tak właśnie postąpił, czemu znowu coś mu nie wyszło. Ich motywacja jest zupełnie inna, bowiem wyrosła z zupełnie innego postrzegania świata. Obaj chcą czegoś innego. A tymczasem cel jest jeden.

Przełóżmy to na język rzeczywistości. Postanawiam sobie, że nie będę jeść słodyczy. W ogóle. Moja świadoma część mnie motywuje, ogląda zdjęcia modelek i nie przechodzi nawet koło regału ze słodyczami. A tymczasem moja podświadomość przeprowadza taki oto proces myślowy: Nie chcesz jeść słodyczy. No zajebiście. To nie jedz sobie. Tylko do kiedy tak nie chcesz jeść, hm? Ma to jakiś szczęśliwy koniec, w którym powiesz sobie, że już możesz? A jak już sobie powiesz to znowu zaczniesz i żadnych efektów nie będzie. Coś tam sobie mruczysz pod nosem? Mówisz, że w takim razie w ogóle, nigdy, przenigdy do ust słodyczy nie weźmiesz? Masz mnie za debila?

I to się właśnie nazywa sabotaż samego siebie. Ze względu na to, że jest w nas świadoma i nieświadoma część  – są w nas dwie motywacje i dwa cele. Gdy Racjonalny postanawia się uczyć całą noc do sesji to Cień jęczy, że nie da rady fizycznie. Więc Racjonalny kładzie się spać z przekonaniem, że jest leniem. Racjonalny chce schudnąć i zaczynana biegać, choć tego nienawidzi. Cień niczego przed sobą nie udaje. Nienawidzi biegania więc skłania Racjonalnego do skończenia z tymi głupotami. Racjonalny myślał, że w ten sposób schudnie szybko i skutecznie. Nie udaje mu się, bo po prostu tego nie lubił. A tymczasem mógł zająć się czymś mniej efektywnym a przyjemniejszym. Może schudnięcie zajęłoby mu więcej czasu. Ale udałoby mu się to, bo nie zrezygnowałby w połowie.

Jakie jest wyjście z tej sytuacji? Kiedy już przeprowadziliśmy wewnętrzny research i wiemy co nas powstrzymuje przed zajebistością, pozostaje nam znaleźć kompromis. Czasem trzeba będzie zrezygnować z celu w wersji instant. Droga do niego trochę się wydłuży ale będziemy mieli gwarancję, że przebędziemy ją w całości. I na pewno nie zrezygnujemy w trakcie.

Życzę zatem miłych chwil spędzonych z własnym „ja”.

 

Czytam: Burza William Shakespeare

Słucham: Valerie Amy Winehouse

Oglądam: Rush

Gotuję: Pizza z kalafiora, która nie smakuje jak wegetariański shit

Podrzucam: Kilka słów o nałogowym oglądaniu seriali

 

3 uwagi do wpisu “Sabotowanie samego siebie

  1. MRTM

    http://www.collegehumor.com/video/6641383/stop-procrastinating?referer=http://www.bustle.com/articles/10959-5-ways-to-stop-procrastinating-in-2014-read-it-now-you-slacker – znalazłam kiedyś w internecie.. :) nasze codzienne wybory: co chcemy teraz vs. co chcemy osiągnąć w przyszłości. Najgorsze jest to, że gdy jednak decydujemy się na chwilę słabości, zazwyczaj nie robimy tego jakoś czynnie czy świadomie. Dajemy tylko mały impuls, że jesteśmy gotowi, żeby porzucić nasze cele i reszta już dzieje się nie wiadomo jak!!!!! Nagle przestajemy mieć na sobą kontrolę i wszystko już jakoś samo idzie.. NAJTRUDNIEJ jest powiedzieć sobie „nie” i wytrzymać, ale nie za pierwszym razem (to żaden wyczyn), ale za 5 czy za 20, żeby nie popsuć niczego.. Życie to cholerna walka i albo nauczysz się też walczyć o siebie, albo nieźle da Ci w kość.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s